wtorek, 30 czerwca 2009

i po egzaminie :)

I tak w niedzielę miałam z TOIC'a egzamin :) Właściwie to nic szczególnego - ale warsztaty są rewelacyjną sprawę, jeśli chodzi o nauczenie się "obsługi" testu.
Sam test jest typowo amerykański, taki jak pewnie niejednokrotnie na filmach widział niejeden z Was. Odpowiedzi zaznacza się ołówkiem... masakra - więcej czasu trwa zamalowanie tych ch....ych kółeczek niż rozwiązanie samego testu.

Teraz czekam 2 tygodnie za certyfikat - a mówili że wyniki są dostępne juz w ciągu jakichś 70 godzi ;) jasne...

Aha info dla wszystkich, którzy zapisali się do programu "Certyfikat na PLUS" - program ma trwać do końca listopada 2010 - nie martwcie się, na pewno zadzwonią do Was :) będę tu jeszcze trochę podpowiedzi odnośnie TOIC'a wstawiać... sukcesywnie... ze zdjęciami :)

poniedziałek, 22 czerwca 2009

TOEIC

RANY BOSKIE LUDZIE, ledwo żyję... Warsztaty jakoś przeżyłam, zapowiadali superintensywne... a tym czasem spokojnie i bez większego pośpiechu przerabialiśmy po prostu przykłady testów. Ci ludzie chyba nie wiedzą, co to znaczy superintensywne warszataty...
Jak już się wreszcie skończyło, w sobotę około 15 to jeszcze zrobiłam zakupy , a potem pichciłam do 1 w nocy niemal ciasta. bo w niedzielę, mięliśmy imprezę.
I tak wypichciłam ptasie mleczko z niespodzianką i grzybki na słodko.
jak dobrze pójdzie, to zamieszczę zdjęcie grzybka tu, ale to zależy od tego, czy mój mąż ich nie skonsumuje do mojego powrotu do domu :)

hm... a dziś.... jak zwykle praca, praca, praca ;)

czwartek, 18 czerwca 2009

Ach ten czerwiec

Cóż, czerwiec piękny ;) No cóż, może nie znów aż tak piękny, jak to bywało, ale zawsze coś. Dawno tu nie zaglądałam, bo miałam zawrót głowy... zresztą wcale się jeszcze nie skończył... Ale już blisko - jeszcze tylko ten weekend i potem już będzie nieco luźniej. Na razie dziś zaczynam warsztaty do egzaminu TOEiC, załamka normalnie, najpierw 8 godzin w pracy a potem jeszcze 5 godzin warsztatów. A gdyby tego było mało w sobotę powrót na warsztaty na 9 rano i kolejne 5 godzin wyjęte z życiorysu. Ale co tam. Najważniejsze jest to, że się załapałam, bo to jakis specjalny grant z UE na podnoszenie kwalifikacji mieszkańców Śląska. Ethin, a ty kiedy będziesz miała warsztaty?
Najlepszy był mój szef - obcokrajowiec (delikatnie mówiąc), który stwierdził, że on też mógłby iść na ten egzamin sponsorowany przez Unię, bo przecież mieszka na śląsku, wiekowo się załapuje... Nie wziął jedynie pod uwagę, że do tego trzeba jeszcze mieć polskie obywatelstwo. No ale jak się "zorientował" że mógł się załapać, to podobno listy były już zamknięte. Więc i tak musztarda po obiedzie ;)
Tak czy tak, czeka mnie maraton z angielskim - dwudniowy... Jak na razie zdążyłam dorwać przykładowe testy i sobie je zrobić... nawet nienajgorzej mi idzie... ;) Ale nie będę się chwalić.

Najważniejsze jest - no może nie dla mnie, ale dla innych może i tak - że jak się zda ten egzamin, to nie ma oceny zapisanej na certyfikacie. Bo egzamin jest oceniany procentowo, a 30% wystarczy, żeby go zdać. Oczywiście im wyższy procent, tym lepiej, i tym większe prawdopodobieństwo, że certyfikat pomoże w przyszłym życiu...

Aha, jakby ktoś nie wiedział, to ten certyfikat jest :

TOEIC (TEST OF ENGLISH FOR INTERNATIONAL COMMUNICATION™)
Listening and Reading to obecnie najcześciej zdawany egzamin z języka angielskiego w środowisku pracy. To najważniejszy certyfikat językowy, który:

  • został stworzony na życzenie firm i pracodawców i odpowiada na ich potrzeby weryfikacji i certyfikacji zaawansowania z języka angielskiego

  • każdego roku zdaje ponad 5 000 000 kandydatów

  • jest uznawany przez ponad 8000 globalnych firm i korporacji

  • skupia się na praktycznej stronie znajomości języka

  • można zdać w dowolnym momencie w sesjach zamkniętych (na żądanie) lub sesjach otwartych w ośrodkach ETS w całej Polsce

  • pozwala na otrzymanie wyników nawet już w 24 godziny od egzaminu, maksymalnie w 10 dni roboczych

  • jest ekwiwalentem zaliczenia egzaminu z lektoratu na wielu polskich i zagranicznych uczelniach

  • jest uznawany przez Służbę Cywilną w Polsce, wymagany wynik to 700 punktów

  • zawsze się zdaje - kandydat otrzymuje wynik w postaci punktów na skali 10-990

  • daje kandydatowi szczegółowy Raport Wyników z interpretacją wyniku punktowego

  • daje kandydatowi Certyfikat, który jest cennym dodatkiem do CV

  • jest narzędziem audytu językowego stosowanym przez wiodących pracodawców
[źródło: http://www.pl.etsglobal.org/poland/tests ]

w każdym razie życzcie mi połamania pióra ;)

sobota, 18 kwietnia 2009

wystawa stroczyków, orchidei i kaktusów

Takie właśnie zajęcie miałam przy sobocie... pomijając fakt, że chciałam się dowiedzieć jak uratować odszczepkę storczyka, którą udało mi się wychodować, to i tak warto było się wybrać. Zresztą zobaczcie sami:


Prześliczne prawda? No i dostałam kilka dobrych rad od fachowców, może uda mi się uratować tę odszczepkę.... Na razie mam kupiony jakiś specjalny mech a kwiatka w ten mech wsadziłam nawodniłam mech i nadmuchałam woreczek, w którym całość zamknęłam, za dwa dni przewietrzę to tałatajstwo i znów mu nadmucham... i tak aż mu sie polepszy. tzrymajcie kciuki!

wtorek, 14 kwietnia 2009

zajęcie w lany poniedziałek...

Ludzie robią różne rzeczy w ten dzień, większośc z nich albo oblewa się nawzajem wodą, albo jeździ po rodzinie, wylewając na krewnych hektolitry tanich perfum.... a my zrobiliśmy coś zgoła innego... a oto fotki:
a potem...
i
no i wtedy się zaczęło...

i

a ja robiłam za matrixa naczelnego

i korespondenta wojennego...
po prostu wszyscy mieliśmy świetną zabawę... no i jest to przecież też odmiana "lania się wodą" hihihi, takie mix-remix...

poniedziałek, 16 marca 2009

Uzaleznieni od cywilizacji


Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak jesteśmy uzależnieni od zdobyczy cywilizacyjnych. Wystarczyło, że w wyniku awarii zabrakło prądu i już nie można było pracować. Pomińmy, że zrobiło się ciemnawo, nie można było wysłać faxu, zadzwonić, zniszczyć dokument - nic bo komputer wyłączony to najgorsze że nie można było się napić kawy. JAK PRACOWAĆ BEZ KAWY. I było by jeszcze znośnie gdyby można było iść do domu ale nie umówione spotkania i trzeba siedzieć na czterech literach... Na szczęście włączyli prąd szybciej niż zapowiadano. I znów wszystko wrócilo do normy - cywilizacja wruciła do nas na dłużej.

poniedziałek, 23 lutego 2009

A'propos Walentynek...

No i dostałam, ale nie kwiaty, tylko Rafaello. Hihihi miałam jednak rację, że na kwiaty nie mam co liczyć...:)

No i mnie też dopadło...

A już myślałam, że mnie ta grypa ominie.... ale nie! Musiała i mnie dopaść. Więc zdycham w domu, nudzę się jak mops.... bo co tu robić... nawet mi się nie chce biżuterii robić. Chociaż może się wezmę, bo mi po głowie chodzi pewien pomysł na kolczyki... jak zrobię to może zdjęcie tu wsadzę! A co, też się muszę czasem pochwalić! Ostatnio bawię się metodą wire-wrapping. Trochę to trwa, bo owijanie jednego drucika drugim jest czasochłonne, ale wychodzą piękne rzeczy! Także poczekajcie cierpliwie, aż coś zamieszczę! wprawdzie mam już kilka rzeczy gotowych, ale jakoś nie uważam ich za najlepsze możliwe.... Jak mi coś ciekawego wyjdzie, to wkleję!
Albo właściwie to czemu nie!Na załączonym zdjęciu kolczyki wykonane metodą wie-wrapping, srebro + kryształy swarovskiego. Jedne z pierwszych, jakie zrobiłam.

wtorek, 17 lutego 2009

no i mam lampę z lawą :)



Create a Lava Lamp

Informacja :)

Właśnie zalinkowałam nowy blog: http://elementarz1.blox.pl
są tam prześliczne gify - niektóre już się u mnie pojawiały... niestety nie mogłam zostawić komenta na tamtym blogu, bo trzeba być zarejestrowanym właśnie tam... :(
no cóż, od czasu do czasu coś się pojawi właśnie z tamtąd... jak jesteście tam zarejestrowani, to proszę skrobnijcie, że jestem pod wrażeniem kolekcji... jakoś nie mogę wejść na stronę rejestracji tam :( buuu

no i oczywiście gifek z najnowszego posta elementarza :)
słodziutki!!!